informacje o cookies!

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Na stronie znajdziesz najświeższe komunikaty z regionu dotyczące Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Jedyna taka załoga na TTSR 2017 r.

Wyruszyli z Gliwic i obrali kurs na Szczecin z zamiarem uczestnictwa w zlocie żaglowców The Tall Ships Races 2017. W sześć dni pokonali blisko 700 kilometrów płynąc trudnym odrzańskim szlakiem. Załoga łodzi "Wrzaskun", w skład której weszły dwie osoby niewidome ustanowiła nowy rekord Polski w żegludze na odcinku Gliwice-Szczecin i udowodniła, że niepełnosprawność nie jest barierą w realizacji marzeń. Po tym wyczynie o dzielnej załodze "Wrzaskuna" zrobiło się głośno. Lokalne media pisały o rejsie oraz o spotkaniu członków załogi z niezwykłą gwiazdą muzyki Andrea Bocellim. O przygotowaniach do rejsu i planach na przyszłość ze skiperem Jackiem Załuskim rozmawiał pracownik Oddziału Zachodniopomorskiego PFRON.

***

PFRON: Pokonaliście drogę z Gliwic do Szczecina. Przepłynęliście ponad 700 kilometrów w sześć dni. Płynęliście za dnia i w nocy. Czy mógłby Pan opowiedzieć o szczegółach podróży? Co spotkało Was po drodze? W jakim momencie pojawiło się zwątpienie, a kiedy przeważały myśli, że jednak było warto?

Jacek Załuski: Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Mieliśmy świetny plan i zrealizowaliśmy go od początku do końca. W planie było przepłynięcie odrzańską drogą z Gliwic do Szczecina, zabranie na pokład osób niepełnosprawnych, pobicie rekordu Polski i przede wszystkim dobra zabawa. I to wszystko się udało. Jesteśmy na miejscu, bezpieczni, cali i zdrowi. Pojawiło się także zwątpienie, albo może raczej wątpliwości. Jednak nie dotyczyły one tego, czy w ogóle mamy wypływać, ale czy zdołamy zebrać odpowiednią kwotę na ten rejs. Wiedzieliśmy, że na pewno popłyniemy, najwyżej budżet byłby trochę skromniejszy.

PFRON: Czy może Pan powiedzieć coś więcej na temat "Wrzaskuna"? Jak podczas rejsu radzi sobie załoga? I, co najciekawsze, jak radzicie sobie z trudnymi warunkami atmosferycznymi?

JZ: Warunki atmosferyczne to największy problem na łodziach odkrytopokładowych, zwłaszcza jeżeli nie pływa się w kółko po jeziorku, tylko płynie się przez kilka dni bez przerwy. W przypadku, gdy mamy do czynienia z wysoką temperaturą powietrza trzeba uważać na odwodnienie. Jest to wyczerpujące, męczące i trzeba o siebie bardzo mocno dbać.

PFRON: W wyprawie wzięły udział dwie osoby niewidome. Jak wyglądała ich współpraca z pozostałymi członkami załogi? Jakie funkcje pełnili na pokładzie? Czy mogli liczyć na jakieś specjalne udogodnienia?

JZ: Oni byli podstawowymi członkami załogi. Nie popłynęli jako turyści, albo jako osoby niepełnosprawne, płynęli jako część załogi, część tego projektu. Mieli takie same zadania jak pozostali członkowie załogi. Brali udział w wyprawie jako nasi przyjaciele, z którymi już wcześniej pływaliśmy. Cała załoga, w tym także oni, robiła wszystko włącznie ze sterowaniem. Osoby niewidome mają na pewno bardziej wyostrzone inne zmysły, dużo szybciej dostrzegają pewne rzeczy i są wyczulone na inne bodźce. My również, obserwując ich możemy się wiele nauczyć. Radzili sobie bardzo dobrze. Hart ducha i siła woli to jest to, co cechuje osoby niepełnosprawne i to jest fajne, że nie boją się podjąć ryzyka, a później decydują się na kontynuowanie obranej drogi. Nie rezygnują.

PFRON: W sobotę z okazji regat koncertował w Szczecinie światowej sławy tenor Andrea Bocelli, który sam jest osobą niewidomą. Po koncercie mieliście okazję się z nim spotkać. Dlaczego zabiegaliście o to spotkanie?

JZ: Zabiegaliśmy o spotkanie z prostej przyczyny. Chcemy w ten sposób nagłośnić problemy osób niepełnosprawnych. Andrea Bocelli to doskonały ambasador osób niewidomych i niedowidzących. Osiągnął wielki sukces, jest uznaną postacią. Brak wzroku nie powoduje u niego blokady. On doskonale odnajduje się w swoim świecie i świetnie radzi sobie z tym co go otacza. I, co najważniejsze, wygląda na człowieka spełnionego.

PFRON: Taka wyprawa to nie tylko wspaniała przygoda, ale także wielkie wyzwanie ze strony logistycznej i finansowej. Kto wspierał Was w przygotowaniach i jak duże są potrzeby związane z organizacją rejsu?

JZ: Tego typu rejs jest bardzo drogi. Musimy zachować wyższe standardy bezpieczeństwa, potrzebne jest zabezpieczenie z lądu. Dlatego dobre finansowanie jest tutaj bardzo istotne. Rejs miał podkreślać działanie w grupie, chcieliśmy zbudować team i wspólnie osiągnąć cel. To nie jest tak, że my organizujemy ten rejs tylko i wyłącznie dla osób niewidomych, to jest coś co sprawia przyjemność nam wszystkim i co lubimy. Jednak za każdym razem, gdy coś organizujemy staramy się dawać coś od siebie. Nasz klub (Śląski Yacht Club - przyp. red.) prowadzi wiele działań charytatywnych, co wynika z resztą z naszego statutu, który sami ustanowiliśmy i on rzutuje na nasze postępowanie. Staramy się postępować zgodnie z tymi wartościami, które przyjęliśmy jako ważne dla nas i które reprezentujemy. Jest to sposób życia, który staramy się propagować i pokazywać właściwy kierunek innym ludziom. To będzie się udawało, jeśli będziemy koncentrować się wokół wspólnych, ambitnych celów, które sobie wytyczamy.

Za tym muszą też iść nakłady finansowe. Bardzo nas cieszy, że Fundacja Lotto znalazła się w roli partnera i wsparła nas niemałą kwotą. Mamy też innych partnerów, którzy nas wpierają finansowo i rzeczowo. Jesteśmy zadowoleni, że ta lista osób fizycznych, które nam pomagają ciągle się wydłuża. Od samego początku pomagają nam zespoły Sąsiedzi i Akwamaryna. Wojewódzkie Centrum Organizacji Pozarządowych wpiera nas szkoleniami i wiedzą. Także ten krąg ludzi, którzy się wokół nas grupują, jest z roku na rok co raz większy. Jest to pocieszające, bo przy naszych imperialnych planach to naprawdę dobrze rokuje na przyszłość.

PFRON: "Osoba niewidoma może praktycznie wszystko tylko trwa to trochę dłużej". To słowa wypowiedziane przez członka załogi w jednym z wywiadów. Potwierdza je fakt, że dotarliście tutaj w tak krótkim czasie, a co za tym idzie pobiliście rekord Polski. Czy zamierzacie nadal udowadniać prawdziwość tych słów podczas kolejnych wypraw? Jaki jest wasz następny cel?

JZ: Na pewno te słowa zostały wypowiedziane z myślą o osobach niepełnosprawnych, które nie zdają sobie sprawy z tego, że mogą zrobić coś więcej dla siebie. To było przesłanie do ludzi, którzy zamykają się w domach, aby wychodzili i szukali swojego miejsca. Na pewno żeglarstwo to nie jest jedyny sposób dla osób niewidomych na funkcjonowanie w grupie. Jeśli będą szukali rozwiązań zgodnych z ich zainteresowaniami to na pewno znajdą ludzi, którzy im pomogą. Świat jest pełen osób skorych do pomocy i na pewno znajdą swoje miejsce.

Wkrótce planujemy wyprawę wokół przylądka Horn z uczestnictwem osób niewidomych. Będzie to pierwsze opłynięcie przylądka Horn przez osoby niewidome z Polski. Jeszcze w tym roku wypływamy na ciepłe morza, aby przygotować się do tego rejsu i przećwiczyć pewne elementy związane z bezpieczeństwem. Musimy oswoić osoby niewidome z gwałtownymi wypadkami w wodzie, ponieważ pewien wypracowany automatyzm powoduje potem duży spokój i chłodną analizę w przypadku rzeczywistego zagrożenia. Sądzę, że to będzie ciekawy projekt dla nich i dla tych wszystkich osób, które z nami pływają. Na pewno jest duża ekscytacja, ponieważ nawet osoba widząca osiąga podczas takiego rejsu "Mount Everest" żeglarstwa. Taka wyprawa cechuje się najwyższym stopniem trudności, ale opłynięcie Przylądka Horn to największe wyróżnienie dla żeglarza. Mam nadzieję, że nasi koledzy będą mieli dużą przyjemność z tego, że znajdą się w tym miejscu i w tych warunkach, wrócą bardziej doświadczeni i po raz kolejny pokażą wszystkim wokół, że niemożliwe nie istnieje i będą łamać wszelkie bariery.

***

Członkowie załogi "Wrzaskuna" należą do Śląskiego Yacht Clubu. Rejs został zorganizowany w ramach projektu "Odra dla zuchwałych" we współpracy z fundacjami Zobaczyć Morze i Drużyna A. Załoga wzięła udział w szczecińskm finale regat żaglowców The Tall Ships Races 2017, który odbywał się w dniach 5-8 sierpnia 2017 r. i był jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich dni w Polsce. Ponad dwa miliony turystów miało okazję podziwiać blisko 70 jednostek z całego świata. Natomiast sobotni wieczór uświetnił swoim występem światowej sławy tenor Andrea Bocelli.

Data publikacji: 2017-08-09
Daniel Kapała
Autor: Oddział Zachodniopomorski PFRON

Inne aktualności z tej kategorii