informacje o cookies!

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Na stronie znajdziesz najświeższe komunikaty z regionu dotyczące Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Nasi niepełnosprawni przyjaciele – Paweł Ejzenberg

Niewidomy wokalista z Olsztyna. Muzyk oraz laureat konkursu „Człowiek bez barier 2013”. Z wykształcenia politolog, radny miasta Olsztyn w kadencji 2010-2014. Finalista programu „Mam Talent”.

 

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Moja przygoda z muzyką rozpoczęła się bardzo wcześnie; gdy miałem 5 lat rodzice kupili mi pianino, na którym chętnie grałem. Byłem samoukiem, nie skończyłem żadnej szkoły muzycznej i trochę tego żałuję. Ciągnęło mnie w kierunku muzyki rozrywkowej, głównie tej, którą słyszałem w radiu. Na początku grałem przez kilkanaście lat dla swojej przyjemności, natomiast w klasie maturalnej poznałem serdecznego kolegę, który poszukiwał klawiszowca do zespołu. Tak zaczęły się moje przygody z różnymi grupami muzycznymi, które trwają do dzisiaj. Były różne konfiguracje. Składy się zmieniały oraz ludzie się zmieniali. Muzyka natomiast jest cały czas i właśnie ona jest dla mnie najważniejsza, aczkolwiek nie jest jedyną moją pasją.

 

Zostałeś finalistą programu „Mam Talent” w 3. edycji. Czy występ w programie pomógł Ci rozwinąć swoją muzyczną karierę?

Myślę, że na pewno było to dla mnie ogromne wyzwanie. Nie od samego początku byłem przekonany, czy to jest dla mnie. Ale skoro już się zdecydowałem, to starałem się podejść do tego maksymalnie poważnie, w pełni się w to zaangażować. Jeśli chodzi o moją dalsza karierę, to mieliśmy więcej koncertów z zespołem, z którym wtedy grałem. Pozwoliło mi to również założyć swój zespół coverowy; najpierw ShowTime, później CoverTime.
Dzisiaj myślę, że jestem z gruntu tym samym człowiekiem, którym byłem przed programem „Mam Talent” i nie zmieniło to mnie. Jestem tym, kim byłem. Ci, którzy mnie znają, mogą potwierdzić, że „sodówka” nie uderzyła mi do głowy. Jestem tym, kim byłem; jestem stąd. 

 

W 2013 roku otrzymałeś nagrodę w konkursie „Człowiek bez barier”, który promuje sukcesy i osiągnięcia osób niepełnosprawnych. Czy w muzyce brak wzroku stanowi dużą barierę?

Nie. Uważam, że w  muzyce brak wzroku nie stanowi właściwie żadnej bariery. Można doszukiwać się pewnych barier w obsłudze technicznej sprzętu lub instrumentu. Są to rzeczy wtórne, z którymi można sobie zawsze poradzić.
Muzyka jest jednym z wielu elementów, które łączą ludzi i które dowodzą, że nie ma czegoś takiego jak świat osób niewidomych czy świat osób widzących. Jest po prostu jeden świat, w którym żyjemy. 
Dla osoby niewidomej muzyka jest jej naturalnym środowiskiem, naturalną działalnością, gdzie taka osoba może się w 100% spełnić i nie ma tam żadnych ograniczeń. 
Jedynym ograniczeniem jest nasza kreatywność, nasze podejście, zaangażowanie oraz wyobraźnia.
 

Śpiewasz oraz grasz również w zespole FunTom. Od jak dawna koncertujecie razem?

Moja przygoda z różnymi zespołami rozpoczęła się w roku 2000. Z FunTom-em gram od zeszłego roku. Wspaniale się rozumiemy; są to świetni muzycy i bardzo fajni kumple, co jest bardzo istotne,  jeśli chodzi o profesjonalne podejście do muzyki. Poza muzyką natomiast dużo to daje, jeśli ludzie się rozumieją. Gramy od zeszłego roku. Sprawa jest jak najbardziej rozwojowa. Zbliża się sezon koncertowy i chcemy do niego wystartować  z przytupem,  jeśli chodzi o promocję. Rozpoczynamy próby; nawet dzisiaj mamy próbę. Cały tzw. martwy sezon zimowy poświęcamy na to, żeby właśnie zainwestować w kwestie promocyjne, reklamę i szkolenie siebie czy szlifowanie drobiazgów, które składają się na to, jak brzmimy. Skupiamy się na tym, aby pokazywać na koncertach to, że lubimy to, co robimy i jest to coś więcej dla nas niż działalność zarobkowa. To jest oczywiście ważne, bo z czegoś trzeba żyć. Gdybym robił to za karę mijało by się to z celem. I chciałbym, żeby widać było, że uwielbiamy to robić. Jesteśmy w tym szczerzy, a ludzie to widzą i są w stanie to ocenić. Dla nas jest to bardzo ważne, a nie wiem, czy nie najważniejsze.

 

Byłeś również radnym miasta Olsztyn. Skąd taki wybór?

Sprawa radnego wzięła się przede wszystkim ze studiów, które skończyłem. Była to politologia na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim i zawsze miałem taką myśl, żeby te studia wykorzystać w praktyce. Fala popularności związana m.in. z programem „Mam Talent” dała mi pewną możliwość. Padła idea, żeby spróbować swoich sił w radzie miasta. Myślę że podczas mojej kadencji można było więcej zrobić, ale nie miałem wtedy dużego doświadczenia. 
Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że była to dobra kadencja dla rozwoju Olsztyna. Jeżeli w minimalnym stopniu mogłem się do tego przyczynić, to czuję, się z tego powodu dumny i zadowolony. 
Nie jestem natomiast  politykiem  z krwi i kości. Nie jest to coś, z czym mógłbym żyć na co dzień. Wychodzę jednak z założenia, że jeśli się za coś zabieram, to robię to na 100%. Dlatego uznałem, że dalsza moja kariera „polityczna” nie będzie miała racji bytu. Jestem muzykiem i chcę się temu poświęcić. 
Dla mnie bycie radnym było bardzo ciekawą przygodą i cennym doświadczeniem, ale ciężko by mi było to nazwać pasją.

 

Czym się zajmujesz poza muzyką?

Poza muzyką od ponad 3 lat uprawiam showdown. Jest to dyscyplina sportu wymyślona w  Kanadzie w latach 60-tych z myślą o osobach niewidomych. Uprawia się ją na stole; po dwóch stronach stołu stoją dwaj przeciwnicy. Stół jest przedzielony szybą, pod którą musi toczyć się piłka. Dlatego nazywa się showdown, bo piłka musi się toczyć po stole. Sport ten jest podobny do popularnego cymbergaja. Piłka jest wypełniona materiałem, który wydaje dźwięki, dzięki czemu niewidomy wie, gdzie piłka aktualnie się znajduje. Showdown jest bardzo pasjonujący, potrafi być szybki, emocjonujący, zmuszający do wysiłku fizycznego. Uważam, że jest to sport praktycznie dla wszystkich, którzy są w stanie utrzymać się przy stole i mają sprawną jedną rękę. Olsztyński showdown jest fenomenem, ponieważ nie mamy swojego trenera, natomiast mamy zaplecze treningowe, z którego możemy korzystać. Mamy  profesjonalny stół, na którym gra się w turniejach. To nam wystarczyło, aby w połączeniu  z naszym zaangażowaniem zająć II miejsce w Polsce na drużynowych Mistrzostwach Polski w listopadzie 2018 r. Indywidualnie natomiast udało mi się utrzymać w kadrze Polski w roku 2018 - jestem 6. w Polsce. Bardzo sobie cenie tę grę, ponieważ jest to sposób na odreagowanie i oderwanie się od codzienności. Showdown jest świetnym sposobem żeby, wyrzucić z siebie kłopoty i troski w zdrowy sposób. Poza tym równie ważny jest też aspekt społeczny i towarzyski. Spotykamy się z wartościowymi ludźmi; z fajną ekipą którą łączy showdown.
Od 8 lat nie posiadam w domu telewizora ponieważ uważam, że w dzisiejszych czasach jest to „złodziej czasu” i trzeba inwestować w kontakty z ludźmi, a  to przynosi mi satysfakcję.

 

Twoje plany na rok 2019?

Ciężko powiedzieć, ale jeśli chodzi o muzykę to planujemy różne koncerty. Mam nadzieję, że ten rok będzie pod tym względem udany. Jeśli chodzi o showdown,  moim ambitnym planem jest  to, aby utrzymać się w kadrze i może uda się poprawić to 6. miejsce  z zeszłego  roku. Dyscyplina ta dynamicznie się rozwija, a kluby inwestują w zaplecze trenerskie. My go nie mamy, dlatego potrzeba więcej zaangażowania, żeby wrócić na 5. miejsce z roku 2017.
Nie mam planów rozpisanych na każdy dzień czy miesiąc.
Obecnie poszukuję pracy, ponieważ moja praca  w Warmińsko-Mazurskim Sejmiku Osób Niepełnosprawnych dobiegła końca w listopadzie zeszłego roku. Myślę, że coś się znajdzie, ponieważ zawsze jakieś drzwi się otwierają. Często łatwiej jest rozpocząć coś nowego. Jestem człowiekiem, który nie boi się zmian. Uważam, że zmiany mogą być tylko  na lepsze. Jestem otwarty na to, co ten rok przyniesie. Do końca nie wiem, co to będzie, ale wiem, że najważniejsze przede mną.


Z Pawłem Ejzenbergem rozmawiał Tomasz Mielczarski - pracownik Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Galeria zdjęć

Data publikacji: 2019-02-13
Autor: Tomasz Mielczarski

Inne aktualności z tej kategorii