SPRINTER JAK GEPARD
Biegaczowi bez nóg pozwolono startować na igrzyskach zdrowych sportowców. To tylko humanitarny gest czy może zielone światło dla technologicznego dopingu?

Przed startem Oscar A Pistorius zdejmuje zwykle protezy, które przypominają prawdziwe nogi i wyciąga z torby swą największą broń: protezy o nazwie Gepard - profilowane, karbonowe i sprężyste jak stopy kangura. W zawodach niepełnosprawnych Pistorius pobił na nich trzy rekordy w trzech różnych konkurencjach. Nikomu to nie przeszkadzało, póki 21-letni biegacz z RPA nie zapragnął wystąpić na igrzyskach olimpijskich. Zaprotestował prawie cały sportowy świat. Przeciwni byli trenerzy, sportowcy, także działacze międzynarodowej federacji lekkoatletycznej, którzy w styczniu uznali, że nowoczesne protezy dają Oscarowi przewagę. I gdy wszyscy sądzili, że temat mają z głowy, Trybunał Arbitrażowy przy MKOl uznał w zeszłym tygodniu, że sportowiec z RPA może walczyć o olimpijską kwalifikację.
Pistorius urodził się bez kości strzałkowych. Lekarze amputowali mu nogi poniżej kolan, zanim skończył pierwszy rok życia. Mimo to pływał pontonem, nurkował, nawet jeździł z ojcem na nartach wodnych. Dziś dzięki protezom sportowym, które przed kilku laty zbudowali dla niego Irlandczycy, stał się globalną gwiazdą. Udziela wywiadów, jest bohaterem telewizyjnych reportaż}7, wystąpił nawet w reklamie firmy Nike. Niewielu jednak sądziło, że będzie mógł walczyć na igrzyskach.
- Jestem zaskoczony decyzją trybunału - mówi Paweł Januszewski, były mistrz Europy w biegu na 400 m przez płotki.
- To paradoks, ale Pistorius może biegać dłużej i szybciej niż wielu zdrowych zawodników. Nigdy nie będzie miał zakwasów w łydkach. Nie skręci stawu skokowego. Jestem pewien, że naukowcy pracują już nad jeszcze doskonalszymi protezami, a trenerzy szukają chłopców bez nóg, by hodować nowych sprinterów. Chyba nie o to w sporcie chodzi - dodaje.
Tomasz Czubak, dziś zawodowy strażak i trener, przed laty doskonały biegacz, wciąż jest aktualnym rekordzistą Polski na 400 metrów. To ta sama konkurencja, w której startuje Oscar. - Kiedy rozwaliłem ścięgno Achillesa, było jasne, że do sportu nie wrócę. A Pistorius nie ma szans doznać kontuzji, które dziesiątkują zdrowych zawodników - mówi Czubak. Tadeusz Osik, trener polskich sprinterów, uważa, że biegacz z RPA na swych protezach może zużywać mniej sił niż rywale, dlatego mógłby nawet pobić rekord świata Michaela Johnsona (43,18).
Dlaczego MKOl zezwolił Pistoriusowi na walkę o igrzyska? Może działacze chcieli ocieplić atmosferę panującą dziś wokół igrzysk w Pekinie? Może po cichu liczą, że Oscar nie zdoła uzyskać olimpijskiego minimum i sprawa przycichnie (na razie biega za wolno o 1,01 sek.). Ale przecież w sztafecie RPA będzie mógł wystartować nawet z nieco słabszym wynikiem.
- Jestem zaskoczony tym, jak on szybko biega. Ale jeszcze bardziej dziwi mnie niechęć sportowego świata - mówi Robert Korzeniowski. - Skoro tyle mówimy o integracji zdrowych z niepełnosprawnymi, powinien ścigać się na igrzyskach i już. Pewnie wielkiej roli na bieżni nigdy nie odegra. Ale przynajmniej doda wiary wszystkim niepełnosprawnym. Choćby dlatego warto.
Korzeniowski nie podziela obaw tych wszystkich, którzy wieszczą erę technologicznego dopingu. Nie wyobraża sobie, by ludzie mogli się okaleczać tylko po to, by zwyciężać. Ale wiele lat temu tak samo mówiono o dopingu farmakologicznym.
KRZYSZTOF OLEJNIK