Zapraszamy do korzystania z zasobów internetowego biura prasowego.


Jednocześnie informujemy, że odpowiadamy wyłącznie na korespondencję przesłaną przez dziennikarzy. Korespondencja powinna zawierać imię i nazwisko dziennikarza, redakcję oraz numer telefonu.

Jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem aktualności na e-mail, zarejestruj się.

Rejestracja w systemie



E-mail:
Hasło:
Przypomnij hasło

Biuro Prasowe

Data publikacji : dn.22 marca 2010

Prezes PFRON: Rewolucji nie będzie

Piotr Pawłowski: Czy w tym roku mamy się martwić o PFRON?

Wojciech Skiba: Rozumiem, że to zmartwienie dotyczy kondycji finansowej funduszu. Pewnie nie jest ona taka, jakiej oczekują osoby niepełnosprawne ubiegające się o rozmaite dofinansowania. Jednak nie jest tak źle. Przychody, jakie fundusz uzyskuje od zakładów pracy, które nie zatrudniają osób niepełnosprawnych, oraz środki z budżetu państwa wpływające regularnie są tylko o blisko 1 procent niższe od zaplanowanych.

Kiedy rośnie zatrudnienie, fundusz nie ma innego wyjścia, jak dopłacać do pracowników z niepełnosprawnością?

Tak. Nasze środki pochodzą przede wszystkim od pracodawców, którzy nie zatrudniają określonej ustawowo liczby osób niepełnosprawnych. Obecnie wpłaty od pracodawców maleją, przy jednoczesnym wzroście zatrudnienia osób niepełnosprawnych. W konsekwencji wzrost liczby beneficjentów powoduje większe wydatki po stronie funduszu.

Ale w tej wielkiej radości jest też wielki niepokój, bo jeżeli pieniądze idą na zatrudnienie, to inne podmioty, takie jak samorządy czy organizacje pozarządowe, dostają tych środków mniej.

- Z jednej strony tak, ale z drugiej - skoro więcej osób niepełnosprawnych znajdzie pracę, będą one w mniejszym stopniu potrzebowały pomocy organizacji pozarządowych. Nie będą też sięgać po pomoc z powiatowych centrów pomocy rodzinie, ponieważ będą mogły same zaspokoić swoje potrzeby. Należy jednak pamiętać, że w naszym kraju jest bardzo liczna grupa osób niepełnosprawnych biernych zawodowo i tutaj dokładamy starań, aby jak najwięcej z nich aktywizować zawodowo, i aby mogły one wejść na rynek pracy.

Czy wiadomo, ile środków mniej będzie na bieżący rok przez to zwiększenie zatrudnienia o 40 tys. osób?

- Łącznie o kilkaset milionów złotych. Mamy do czynienia ze stałym przyrostem osób zarejestrowanych w bazie SODiR; w tej chwili to już jest ponad 230 tys. osób zatrudnionych. Do tego trzeba dodać jeszcze 20-30 tys. osób, którym refundujemy składki na ubezpieczenia społeczne z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.

Czy nie trzeba zatem dokonać pewnych zmian? Bo jeśli to zwiększenie zatrudnienia będzie rosło, to w którymś momencie fundusz okaże się niewydolny.

 - Są to decyzje polityczne, które leżą poza PFRON-em. Te decyzje muszą podjąć nasi parlamentarzyści, przede wszystkim przegłosowując ewentualne zmiany w prawodawstwie.
Chciałbym podkreślić, że kreowanie polityki w obszarze rehabilitacji nie jest rolą funduszu.
Naszą rolą jest jak najlepsza jej realizacja.

Czy kwestię zmiany osobowości prawnej funduszu w przyszłości także mają rozstrzygnąć nasi politycy? Jakie są notowania?

- Przyszłość PFRON jest o tyle pewna, że zgodnie z obowiązującym prawem, PFRON będzie w dalszym ciągu istniał i realizował zadania. Zgodnie z obowiązującą ustawą o rehabilitacji i ustawą o finansach publicznych, od 1 stycznia roku 2012 fundusz straci osobowość prawną. Wtedy będzie on działał jako jednostka organizacyjna Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Wiem, że toczą się dyskusje i prace koncepcyjne, które mają odpowiedzieć na pytanie, czy takie ulokowanie PFRON jest optymalne z punktu widzenia efektywności realizowanych przez niego zadań. Mamy margines czasowy, który pozwala, aby formuła w oparciu o którą w przyszłości PFRON będzie funkcjonował, była optymalna i nie zakłóciła wsparcia udzielanego naszym beneficjentom. Przypomnę, że ta zmiana była podyktowana zmianą ustawy o finansach publicznych, a więc i konstrukcji systemu finansowego i podatkowego państwa, którego elementem jest PFRON. Te zmiany musimy rozpatrywać w szerszym kontekście. Obecna konstrukcja finansów publicznych nie wyklucza innych form funkcjonowania funduszu - czy jako podmiotu prawnego, czy też agencji wykonawczej mającej osobowość prawną.

Czy w bieżącym roku nastąpią jakieś zmiany? Wielu naszych czytelników dopytuje o programy celowe.

- Rewolucji nie będzie; przewidujemy stopniową ewolucję zasad, której celem będzie skoncentrowanie się na pomocy osobom najbardziej potrzebującym i eliminowanie złych praktyk, jakie przez lata się niestety nawarstwiały. Chcemy jak najlepiej wykorzystać nasze środki, choćby poprzez realizację głównych programów celowych.

Fundusz będzie wspomagał, jak rozumiem, osoby aktywne. A co z kryterium wiekowym, które jest bardzo boleśnie przyjmowane przez naszych czytelników?

- Przede wszystkim stawiamy na pomoc osobom aktywnym lub tym, które chcą się zaktywizować. Znikną bariery wieku, które były wprowadzone w latach poprzednich, będziemy natomiast premiować osoby, które pracują bądź podejmą pracę. To jest dla nas najważniejsze. Zwiększeniu ulegnie wkład własny. Dochodziły do nas sygnały - i to zarówno od organów ścigania, jak i naszych beneficjentów - że niestety zbyt niski wkład własny, który miał zabezpieczyć potrzeby osób dysponujących niskimi dochodami, powodował nieracjonalność wydatkowania tych środków.

Taka praktyka będzie stosowana we wszystkich programach celowych?

 - Przede wszystkim w programach skierowanych do osób indywidualnych. Myślę, że to zwiększy efektywność gospodarowania środkami i sprawi, że o wózki czy też komputery będą występować ci, którzy faktyczne ich potrzebują. Ponadto rezygnujemy z komisji społecznych, gdyż wprowadzały one pewne patologie. W szczególnych przypadkach będziemy mieli własnego lekarza, który oceni faktyczne potrzeby osoby niepełnosprawnej w związku jej dysfunkcją.

W tym roku organizacje pozarządowe mają wydłużony czas dofinansowania na pierwszy kwartał i jest to nowa praktyka. Czy to znaczy, że organizacje non-profit mogą wreszcie nie martwić się o płynność finansową?

- Myślę, że tak. To jest krok, który pokazuje kierunek, w którym będziemy się poruszać, aby naszym sprawdzonym partnerom, z którymi od lat realizujemy projekty, zapewnić stabilność działania. Z drugiej strony będziemy dążyć do tego, żeby jak najlepiej zdefiniować obszary, przy których organizacje pozarządowe pomagają nam świadczyć usługi na rzecz osób niepełnoprawnych, wykorzystując swoją wiedzę, infrastrukturę i doświadczenie. Będziemy ściślej definiować procedury udzielania wsparcia, kluczowe grupy naszych klientów oraz sposoby świadczenia pomocy - żeby nasi partnerzy aktywizowali osoby niepełnosprawne i wspólnie z nami rozwiązywali ten największy zdiagnozowany dziś problem, jakim jest bierność zawodowa blisko 80 proc. osób niepełnosprawnych. Chcielibyśmy, aby relatywnie jak największa część pieniędzy, które wydajemy we współpracy z organizacjami pozarządowymi, szła na projekty, które są nakierowane na aktywizację zawodową tej grupy.

Czy jest pan optymistą jeśli chodzi o budżet na rok 2011?

- Myślę optymistycznie o zwiększaniu aktywności osób niepełnosprawnych w Polsce. To jest dzisiaj najważniejsze. PFRON jest instytucją, która - jeśli rozwiąże problemy, do których rozwiązania została powołana - powinna zniknąć. Jednak całkowite rozwiązanie problemów pewnie będzie trudne, choćby dlatego, że środowisko osób niepełnosprawnych jest niezwykle zróżnicowane. Począwszy od osób, którym do normalnego funkcjonowania w życiu nie potrzeba żadnego wsparcia, po osoby, którym jest ono stale potrzebne. Dla nich mamy ofertę specjalną. Myślę tutaj o ZAZ-ach i o WTZ-etach i o specjalistycznych ośrodkach prowadzonych przez organizacje pozarządowe w ramach systemu zlecenia zadań. Oznacza to, że w jakiejś formule PFRON zawsze będzie potrzebny, nie zawsze jednak będzie musiało się to wiązać ze zwiększaniem budżetu.

Przecież nie chodzi nam o to, żeby każdy niepełnosprawny przychodził do funduszu po pieniądze. Chodzi o to, żeby wiele osób niepełnosprawnych mogło żyć całkowicie samodzielnie, bez oglądania się na pomoc instytucji publicznych. Z kolei tym, którym pewnie w niektórych aspektach życia będzie trudno, zarówno PFRON, jak i samorządy działające w oparciu o nasze środki, powinny pomagać. Na to nie powinno zabraknąć pieniędzy. Z resztą z samorządami wiążemy duże nadzieje. Przede wszystkim liczymy na rozszerzenie współpracy. Wielokrotnie o tym rozmawialiśmy.

Czy to będzie oznaczało likwidację oddziałów?

- Niekoniecznie. PFRON realizuje zadania wiążące się z pomocą nie tylko indywidualnym osobom w ramach programów celowych, a więc „Homera”, „Pegaza” czy „Ucznia na wsi”. Te zadania mogłyby z powodzeniem przejąć samorządy, bowiem działania o bardzo zbliżonym charakterze już wykonują. Zatem moglibyśmy przekazać pieniądze, które dzisiaj wydajemy na „Homera” i „Pegaza”, dodatkowo algorytmem samorządom i ten sam rodzaj sprzętu osoby niepełnosprawne mogłyby nabywać za pośrednictwem samorządu. Natomiast jest kwestia oceny, na ile efektywnie PFRON może wykonywać zadania kontrolne, nałożone przez ustawodawcę, bez oddziałów terenowych. Byłoby to trudne, gdyż musimy kontrolować samorządy, które korzystają z naszych środków, a więc wszystkie powiaty i województwa, a także praktycznie wszystkie gminy wiejskie i wiejsko-miejskie, choćby w obszarze „Ucznia na wsi”. Z naszego wsparcia korzysta również kilka tysięcy przedsiębiorców i tutaj element nadzoru także jest konieczny. Kolejna kwestia to zaplecze merytoryczne, jakie stworzyliśmy w funduszu przez lata pracy. Powstał pewien kapitał wiedzy, dlatego trzeba się zastanowić, czy likwidować oddziały, czy też zmienić ich funkcję.
 

Autor: Piotr Pawłowski

Data publikacji : dn.22 marca 2010

Data modyfikacji : dn. 22 marca 2010
Opublikowane przez : Tomasz Leleno
Autor dokumentu : Tomasz Leleno
Sekretariat Zarządu PFRON
Statystyka strony: 6163 wizyt
Wstecz
Drukuj
pdf
Poleć stronę