informacje o cookies!

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Na stronie znajdziesz najświeższe komunikaty z regionu dotyczące Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Najpierw człowiek, później – niepełnosprawność

Oddział Wielkopolski Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych 19 października br. miał przyjemność gościć Karolinę Kasprzak, autorkę miesięcznika „Filantrop Naszych Czasów” oraz laureatkę tegorocznej edycji konkursu „Lodołamacze” na etapie międzyregionalnym dla województw: łódzkiego, mazowieckiego, wielkopolskiego i zachodniopomorskiego.

Z Panią Karoliną Kasprzak o pasji pomagania osobom z niepełnosprawnością oraz byciu „Lodołamaczem” rozmawia Anna Brych z Oddziału Wielkopolskiego PFRON.

  • W konkursie „Lodołamacze”, realizowanym przez Fundację FAZON w ramach projektu współfinansowanego ze środków PFRON, otrzymała pani tytuł „Dziennikarz bez barier”. Dlaczego pisze Pani artykuły dotyczące problematyki rehabilitacji zawodowej i społecznej osób z niepełnosprawnościami?

Tę tematykę uważam za kluczową, jeśli chodzi o zwiększanie świadomości społeczeństwa. Statuetka „Lodołamacza” to wyróżnienie dla instytucji, firm i osób fizycznych, które „kruszą lody obojętności”. Czuję jej wagę. Wiem, że tych „lodów obojętności” zostało jeszcze sporo do skruszenia. Wielu pracodawców wciąż nie decyduje się zatrudniać osób z niepełnosprawnościami i woli płacić „kary” na PFRON. Dziesięć lat temu pracując w charakterze asystenta pracy osoby niepełnosprawnej w Wielkopolskim Forum Organizacji Osób z Niepełnosprawnościami odwiedzałam z moimi podopiecznymi pracodawców, którzy mogliby ich zatrudnić. Pracodawcy często przejawiali otwartość, ale zdarzały się też postawy wynikające z niewiedzy. Przez tę dekadę trochę się zmieniło w kwestii świadomości, głównie za sprawą kampanii promujących zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami, jednak wciąż mamy dużo do zrobienia. W pierwszym kontakcie z osobą z dysfunkcją (niezależnie jaka to dysfunkcja) najpierw należy dostrzec człowieka – jego kompetencje, predyspozycje i możliwości, dopiero później – niepełnosprawność. To właśnie, dla ludzi, którzy nie mają orientacji w tym temacie, jest najtrudniejsze.

  • Jak długo zbierała Pani wiedzę i doświadczenie w zakresie wspierania osób z niepełnosprawnościami?

Cały czas je zbieram. Wiedza i doświadczenie zdobyte na szkoleniach oraz kursach doskonalących okazałyby się nieprzydatne w pracy, gdyby nie były poparte kontaktem z ludźmi z niepełnosprawnościami. Oni nauczyli mnie pokory i cierpliwości. Jeśli osoba ze znaczną niepełnosprawnością ruchową chce samodzielnie się ubrać lub zawiązać sobie sznurówki i wiemy, że będzie w stanie to zrobić, powinniśmy dać jej tę możliwość, nawet gdy czynność ta będzie trwała pół godziny albo więcej. Najważniejsze, że zrobi to sama i nie będzie czuła się zależna od innych. Zabierając osobę niewidomą na seans filmowy trzeba najpierw dowiedzieć się, czy jest to film z audiodeskrypcją, planując wyjście z grupą osób z niepełnosprawnością intelektualną do muzeum bądź innej instytucji kultury warto zasięgnąć informacji, czy taki obiekt jest wyposażony w piktogramy, czyli symbole obrazkowe wyjaśniające, co w danym miejscu się znajduje. Organizując przyjęcie urodzinowe, na które zamierzamy zaprosić osoby z dysfunkcją narządu ruchu, powinniśmy zadbać, aby odbyło się ono w budynku bez barier architektonicznych. Z pojęciem „niepełnosprawność” wiąże się termin „dostępność”. Coraz więcej obiektów użyteczności publicznej otwiera się na potrzeby osób z niepełnosprawnościami – są wyposażone w podjazdy, udźwiękowione windy, uchwyty w toaletach, tabliczki z napisami w brajlu przy drzwiach itp. Niestety, są i takie, które nie przestrzegają standardów dostępności.

  • Jak ocenia Pani wsparcie dla osób z niepełnosprawnością świadczone przez instytucje publiczne oraz organizacje pozarządowe działające na ich rzecz?

Wizerunek instytucji publicznych się zmienia. Stają się bardziej otwarte na ludzi i pomocne w rozwiązywaniu problemów. PFRON podpisuje porozumienia o współpracy z instytucjami oraz uczelniami wyższymi, dzięki czemu wzrasta świadomość przedstawicieli tych podmiotów w kwestii potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Każde takie porozumienie daje możliwość wymiany informacji, doświadczeń i wspólnego działania dla dobra osób z niepełnosprawnością, zatem przynosi konkretne korzyści. Organizacje pozarządowe realizują inicjatywy ukierunkowane na poprawę warunków życia osób z niepełnosprawnością i zwiększanie ich samodzielności, m.in. projekty przygotowujące do podjęcia zatrudnienia na otwartym rynku pracy. Realizacja tego typu inicjatyw nie byłaby możliwa, gdyby nie wsparcie finansowe ze strony instytucji jak PFRON czy samorządów lokalnych. Przychody z działalności odpłatnej (o ile dane stowarzyszenie czy fundacja taką działalność prowadzi) zazwyczaj są niewielkie. Koszty realizacji danego projektu znacznie je przekraczają, dlatego konieczne jest składanie przez organizacje wniosków na realizację zadań publicznych wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych w ramach otwartych konkursów ofert. Żadna organizacja pozarządowa, nawet taka, która jest dobrze wypromowana w różnych środowiskach, nie poradzi sobie bez dotacji instytucji publicznej. Pozyskiwanie darczyńców nie jest proste. Jeśli organizacji udaje się darczyńcę przekonać i przekazuje on pieniądze na działalność statutową, na ogół jest to jednorazowa wpłata i to w takiej wysokości, która nie pozwala na realizację założonych celów.

  • Czy zdaniem Pani jest szansa na wzrost zatrudnienia na otwartym rynku pracy uczestników warsztatów terapii zajęciowej?

Mówiąc o aktywizacji zawodowej uczestników warsztatów terapii zajęciowej trzeba mieć na względzie dwie grupy. Pierwszą grupę stanowią osoby z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym, u których nie występuje niepełnosprawność sprzężona, czyli np. dodatkowe ograniczenia wynikające z dysfunkcji narządu ruchu. Takie osoby mają szansę na podjęcie zatrudnienia na otwartym rynku pracy – mogą wykonywać np. proste czynności manualne lub pomocnicze. Drugą grupę stanowią osoby z niepełnosprawnością sprzężoną, ze znacznymi zaburzeniami mowy, wymagające pomocy w codziennym życiu. Takich w WTZ-tach jest najwięcej. Najsłabszym ogniwem polskiego systemu rehabilitacji jest fakt, że zaledwie 2% uczestników warsztatów terapii zajęciowej podejmuje zatrudnienie. Warsztaty winny realizować założenie wynikające z ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, czyli przygotowywać do podjęcia pracy, ale trudno mówić o aktywizacji zawodowej ludzi zaliczających się do tej drugiej grupy. Trafiają do warsztatów, gdyż w Polsce brakuje dziennych ośrodków opiekuńczo-terapeutycznych dla osób ze znaczną niepełnosprawnością. Zdarza się, że uczestnika WTZ udaje się wprowadzić na rynek pracy, jednak po kilku tygodniach zatrudnienia okazuje się, że nie radzi sobie z wykonywaniem obowiązków. Ponieważ lista oczekujących na miejsce w warsztacie terapii zazwyczaj jest długa, po podjęciu zatrudnienia osoba z niepełnosprawnością jest skreślana z listy uczestników i na jej miejsce wchodzi inna. W sytuacji, gdy w pracy sobie nie radzi i wraz z opiekunami decyduje o rezygnacji z niej, nie ma szansy powrotu do WTZ. Tę sytuację być może rozwiąże nowelizacja ustawy rehabilitacji – projekt nowelizacji ustawy zakłada, że miejsce w WTZ dla osoby, która podejmie zatrudnienie byłoby zabezpieczone przez kilka miesięcy.

Galeria zdjęć

Data publikacji: 2017-11-27
Oddział Wielkopolski PFRON
Anna Brych

Inne aktualności z tej kategorii