Na stronie znajdziesz najświeższe aktualności dotyczące Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
Sport daje mi wolność
Treningi
Codziennie po pracy trenuje godzinę, jeżdżąc między tirami na rowerze poziomym po trasie do Suwałk. Przed zawodami trening trwa półtorej godziny i dłużej. Czasem jest bardzo zmęczona. Chciałaby usiąść przed telewizorem i zwyczajnie wypocząć. Nie robi tego. Wsiada na rower i jedzie. Pokonuje 25 kilometrów. To jej zdaniem nie jest dużo. Ale Warmia i Mazury mają górzyste tereny i przez to jest trudniej. Jak wieje silny wiatr i jest pod górę, to rower stoi w miejscu.
- Ale mam za to kondycję – komentuje z uśmiechem pani Kasia.
Codzienność
Pani Kasia ma swój dom z ogródkiem. I całe szczęście, bo rower treningowy stoi na podwórzu i nie trzeba go znosić z piwnicy. To daje jej samodzielność. Na wsi nie ma też takiego ruchu samochodowego.
- Na samym początku, ludzie krzyczeli do mnie, że życie mi nie miłe. Stukali się w głowę. To było niemiłe. Teraz się już przyzwyczaili. Przy rowerze mam lusterko, w którym obserwuje tył drogi. Nie zakładam słuchawek, żeby słyszeć warkot silnika nadjeżdżającego auta. Nauczyłam się rozpoznawać z jaką prędkością jedzie kierowca. Jest to niebezpieczne, ale ja muszę się ruszać. To daje mi endorfiny. Daje mi to wolność. Za kierownicą nie czuję ograniczeń – opowiada srebrna medalistka w parakolarstwie szosowym.
Dom i praca
Dom mąż dostosował do pani Kasi. Dzieci, dwóch synów, 10-letni i 5 letni nie znają innej mamy, jak tylko tej związanej z wózkiem. Pomagają jej przytrzymać wózek kiedy przesiada się z roweru. Ma w nich wsparcie, ale i towarzyszy wypraw krajoznawczych. Pani Katarzyna stara się wieść normalne życie. Spełnia się zawodowo, pracując w Urzędzie Gminy w Giżycku. Jej koledzy z pracy bardzo jej kibicują podczas zawodów. Chwalą się jej sukcesami na portalu społecznościowym gminy. Piszą o niej „nasza Kaśka” – i to jest bardzo miłe.
Początek
W 2011 roku pani Kasia miała wypadek samochodowy. W szpitalu odwiedził ją pan Bogdan Król z IKS Smok Orneta. To on zachęcił ją do kolarstwa. Do dziś jeździ w barwach IKS Smok Orneta. To jeden z czołowych klubów sportowych, który wytrenował wielu Mistrzów Polski. A tak ta chwila zapadła w pamięć panu Bogdanowi.
- Pojechałem do Ełku wspólnie ze znajomym Kasi. Zobaczyłem jak przesiada się z łóżka na wózek, świeżo po wypadku. Zrobiła to dosyć sprawnie. Zobaczyłem silną kobietę. Zaświeciły jej się oczy na moją propozycję dołączenia do klubu. Dostała rower i zaczęła trenować. To ciężka praca. Nie wszyscy podołają. Lepsze wyniki pewnie osiągnęłaby z nowym wózkiem, z pełną elektryką, ale one kosztują w cenie dobrego samochodu. Na to, na razie, nie ma szans.
Osiągnięcia
Pani Kasia jest tegoroczną dwukrotną srebrną medalistką w parakolarstwie szosowym. Tytuł wicemistrzyni zdobyła za jazdę indywidualną na czas oraz za start wspólny. W lipcu zdobyła też pierwsze miejsce w Biegu świętego Dominika w Gdańsku. Ma na swoim koncie około dwustu różnych medali. Nie jest tylko kolarką. Brała udział również w zawodach lekkoatletycznych, w rzucie oszczepem, biegach, a także zjeżdżała na nartach. Stanęła na drugim miejscu podium w Maratonie w Rzymie. Wygrała Bieg Piastowski. Memoriał Żylewicza w 2019 roku. Nie kategoryzuje wagi zawodów i zwycięstw, bo każde były wyjątkowe, inne. Uważa, że najważniejsze zawody, zwycięstwa są przed nią. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!

